Witajcie, wow to już 70 wpis. Jak ten czas zleciał ,co nie. Cóż ostatnimi dniami zagłębiam się w coraz to okropniejszym depresyjnym stanie. Nic nie pomaga…. jest aczkolwiek parę takich rzeczy, które by zadziałały lecz nie są dostępne na tą chwile. Oczywiście melancholijność jak zawsze aż za bardzo mi dopisuje. Czymże jest życie tak naprawdę? Jedynie skrawkiem drogi. W sumie i tak koniec dla wszystkich jest taki sam – śmierć. Sądząc po tym ile już człowiek wie na jej temat nie powinien się jej obawiać, aczkolwiek nadal temat śmierci  przeraża ludzkość. Technologia i inteligencja większości społeczeństwa idzie do przodu, a jednak trochę stoi w miejscu z pewnymi tak przyziemnymi i nieobcymi sprawami. Mówi się, że życie to prezent, dar czy cokolwiek innego, lecz czym jest dar ,który wywołuje ciągłe cierpienie. Skoro „życie jest piękne” to czemu sprowadza się jedynie do ciągłej męczarni przeplatanej paro-sekundowym szczęściem. Cóż to nie daj mi satysfakcji ani tym bardziej nie potwierdza tego ,że życie jest wspaniałe. Moim skromnym, pesymistycznym zdaniem tak nie powinno wyglądać całe to „piękne życie”. Skarby moje z dnia na dzień bywa coraz gorzej, a ja już nie wiem co poradzić. Wykańcza mnie już ta cała codzienność, monotonność. Co by się nie zrobiło i tak ciągle zostanie bez zmian. Jak żyć?A więc reasumując to wszystko, zostawię was z tymi przemyśleniami. Trzymajcie się

images320150425-130521.jpg20150428-072117.jpg