Archiwum dla Styczeń, 2017

20150318-205406.jpg

68#Addictions…

Witam was aniołki, co tam u was słychać? A więc nie przedłużając, jak już z samego tytułu możecie się domyślić ,że w tym poście głównym tematem będą uzależnienia. Zacznijmy od tego  czym mogą być dla nas owe uzależnienia? Może to być trening, muzyka, narkotyki, papierosy, alkohol i wszystko inne. Tak ostatnio przez minione wydarzenia oddałam się refleksjom i naszła mnie chęć na wpisa o takiej tematyce. Cóż bardzo ciekawe jest to ,iż każde uzależnienia jak pewnie wiemy wszyscy zaczyna się w psychice. Nasz mózg, umysł jest bardzo ciekawy w budowie jak i w funkcjonowaniu. Co najciekawsze ,korzystamy tylko z jego 10% lub troszkę więcej. Pomyślmy co by było gdybyśmy używali 100%. Ale dobra nie o tym dzisiaj. A więc tak na przykładzie narkotyków czy tez alkoholu( alkohol jest w tym przypadku bardzo podobny tyle ,że jedynie nas ogłupia i tak jakby wycisza wewnętrznie). Cóż narkotyki sprawiają ,ze człowiek o niczym się nie martwi, świat staje się falisty, przejrzysty, wyraźniejszy, wszystko jest takie zabawne i spokojne. Tak jakby ktoś osiągnął stan nirvany. Wiem ,że to nie jest to samo ale podobne. Osobiście uwielbiam ten stan. Najgorsze jest to ,że niestety używki niszczą nam nasz cenny mózg. Ale w sumie co jest lepsze: wyniszczanie się powoli, czy szybka śmierć (która i tak spotyka każdego)? A więc cóż podsumowując nieważne co robimy i tak to wszystko sprowadza nas do jednej rzeczy, a mianowicie (wszystkie drogi prowadzą do ) śmierci. Miłego wieczoru =^.^=

„Rodzimy się ,by żyć. Żyjemy ,by umierać.”

 

IMG_3337.JPG   20141019-224042.jpg

20140613-152044.jpg   20140507-222706.jpg

67#Suicide attempt…

A więc cóż ten post może być dość drastyczny. Jednak jeszcze trochę tu popisze. Cóż troszkę dzisiaj napisze o tym co było, co się działo parę dni temu. Jakby tu zacząć… Można powiedzieć, że miałam taka swoja, kolejną w sumie suicide attempt. Człowiek przez całe życie się waha. Wybory, decyzje itp. Zawsze jest w nas niepewność, która zostaje do samego końca. Tak samo jest też w tych sprawach dotyczących samobójstw. Ci ludzie do ostatniej chwili się wahają, a jak już zrobią to co maja zrobić: skoczyć z wysokości, strzelić sobie w łeb, powiesić się , połknąć tabletki czy też przeciąć żyły:, odwrotu nie ma niestety. Zawsze też istnieje jakiś ‚cień” szansy ,że ktoś ich odratuje. Czasami niestety jest o wiele za późno. W sumie nie życzyłabym nawet najgorszemu wrogowi, by znalazł się w takiej sytuacji gdzie o jego życiu decydują dosłownie minuty. Gdy siedzi, w ręku trzyma jakieś ostrze lub cokolwiek innego, i zastanawia się. Cholerne myśli atakują go i nie dają za wygraną. Gdy się zdecyduje i zrobi to pierwszą szramę dość głęboką, gdy zrobi o jeden krok więcej to wie ,że nie ma już odwrotu. Jeśli się coś zaczyna to trzeba to skończyć. Cóż w moim przypadku było podobnie ale jak już pewnie się domyśliliście często lubię pisać przykłady i je opisywać jakby to był ktoś inny ,a w większości przypadków tak naprawdę opisuje samą siebie. Cóż nie życzyłabym nikomu by ujrzał minę swojej matki, bądź ojca lub kogokolwiek ,gdy człowiek stoi nad zlewem ,a wszystko wokół pokrywa krew. Wtedy „obserwator” podbiega z przerażeniem w oczach. Nie ,nie ,nie przerażenie to nie dobre słowo, bo to co kryje się w ich oczach, w ich całej minie to coś więcej niż przerażenie. Nie ma słów by to opisać. W pierwszej chwili ten ktoś wrzeszczy i wyzywa od wariatów tego człowieka. Po tym jak jakoś uda mu się zatamować potok krwi i ogarnąć wszystko wokół, a człowieka targającego się na własne życie przestają targać emocje, wstrząsy i ogólny rozłam emocjonalny, następuje cisza. Owa cisza potrafi czasami być nie do zniesienia. Później zaczynają się pytania, pytania, pytania… Najgorszy jest stan, który przychodzi po tym wszystkim. taka pustka, emocjonalne wyprucie, a zarazem głęboki, niewyobrażalny smutek i ciemność. Wszechogarniająca ciemność. Umysł to najgorsza rzecz, broń, która dąży do naszej własnej zagłady. Owy stan może trwać dni bądź tygodnie. Aktualnie ten stan mnie ogarnął. Potrafię przespać całe dnie po to ,by w nocy się uaktywniać. Odkąd pamiętam uwielbiałam noce ,a z dniami? Cóż z dniami bywało różnie. W sumie takich ludzi można porównać niestety do zombie. Póki się nie ogarnę i nie powiem sobie ,że idę do świata więc trzeba jakoś wyglądać ,założyć maskę i udawać szczęśliwą, to ze mną jest totalna masakra. Żyje w swoim „świecie”, w umyśle, który powoli mnie wyniszcza. Po tym co się stało ciężko mi się z niego wyrwać. Pochłania mnie całą i nie pozwala wracać do rzeczywistości. Cóż to by było na tyle na dzisiaj. Trzymajcie się kochani =^.^=

„Nie rób z siebie wariatki, wystarczy już ,że ten świat jest zwariowany”

 

20150702-220631.jpg  20150425-130608.jpg

 

20150425-130356.jpg 20150117-233849.jpg

20150109-195639.jpg

66# Is it the last time..?

Witajcie kochani,  być może jest to już mój ostatni wpis. Dziękuję ,ze było was tylu. Chciałam dzisiaj serdecznie wam podziękować ,że byliście. Wiecie czasami człowiekowi wystarczy chwila. Chwila ,w której nic innego dookoła go się nie liczy. Jest tylko on i to co się dzieje w danej chwili. Te chwile potrafią być magiczne, cudowne ale także okropne i prowadzące do nieuchronnej śmierci.  Cóż zdradzę też wam taki dość niefajny sekret ,a mianowicie to ,że jeśli z człowiekiem dzieje się coś niedobrego i na jakiś czas go to opuszcza, to nie dajmy się temu zwieść. Czasami ten czas jest jedynym jaki mu pozostał, bo po tym czasie to co w nim tkwiło może uderzyć z ogromna siłą w niespodziewanym momencie. Czasami jednak człowiek z tym wygrywa w pierwszej fazie ,że tak to ujmę. Cóż pierwsza fazę zniosłam ale żadna ze stron nie odniosła zwycięstwa teraz jednak wiem, że to było tylko takie złudzenie, bo tak naprawdę to ona, depresja, wygrała. Udowadniała mi to ostatnio coraz częściej. Próbowałam ją zagłuszyć na różne sposoby, różnymi używkami i to działało… działało ale przez chwile. To tak jakby po tym wszystkim ona cały czas rosła w siłę. Jest to dość przerażające. „Niektórzy rodzą się w złym miejscu i w złym czasie”. A więc kochani co by tu dużo pisać, może uda mi sie jeszcze kiedyś tu napisać, jak „wygram”.

” Za szybcy, by żyć ,za młodzi ,by umierać.”

 

20150217-163057.jpg   20150117-233452.jpg

 

20141019-224818.jpg  20140903-155346.jpg

20140727-002935.jpg

20150702-220616.jpg

65#It’s almost the end…

A więc witam was wszystkich w nowym roku. Cóż dopiero się zaczął nowy rok a ja osobiście wolałabym ,by dobiegł już końca. Ostatnio zauważyłam ,iż wszystkie używki, uzależnienia, „stare nawyki i przyzwyczajenia” oraz wiele innych czynników nieuchronnie pokazują nam z każdym dniem bliżej śmierć, w sumie na własne życzenie. Dopóki nie znajdziemy się w sytuacji o półkroku za daleko za „bezpieczną granicą” nic nam nie grozi. Lecz gdy już postawimy nasze śródstopie na owej „lini” to oczy wypełnia nam strach. To nie jest zwykły strach. Ma on ogromną moc, niedoopisania. Trzeba go doświadczyć, czy też przeżyć by zrozumieć o czym aktualnie mówię. A więc wystarczy tylko przestąpić za daleko by przekonać się ,że tak naprawdę istnieje bardzo niewielka granica między życiem, a śmiercią. W sumie sama się o tym przekonałam, a z każdym takim „doświadczeniem” byłam coraz bliżej tego co kryje się za owym strachem. Aktualnie dosyć bardzo niedawno owy strach mnie nawiedził. Był paraliżujący. Ale cóż człowiek może w takich chwilach zrobić? Raczej zupełnie nic. Czymże jest bowiem człowiek w obliczu swoich „lęków”? Jedynie małym pionkiem, który prawie nic nie znaczy. Człowiek tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego ,że tak łatwo może skończyć się jego beztroskie i czasem bezproblemowe życie. Normalna rzeczą raczej nie jest uwielbienie do samo-destrukcji. Czy taki człowiek zasługuje na cokolwiek, na miłość, na szczęście czy cokolwiek innego? To pytanie jest bardzo nurtujące. Jeśli człowiek uwielbia sam siebie wyniszczać to raczej nie powinien mieć nikogo wkoło siebie gdyż mógłby ich tym niezmiernie zranić nieświadomie oczywiście. Ale czymże by było zostawienie takiego człowieka na pastwę jego samemu? Dla niego byłoby to wymarzone lecz jak czuli by się inni ,którzy by mu pozwalali się staczać? Raczej niezbyt dobrze. Właśnie tu pojawia się dylemat i komplikacja sytuacji. Obie strony niedokońca rozumieją „potrzeby” drugiej. Owe sytuacje są dość jakby to nazwać „dziwne” i nigdy bodajże nie da się ich rozwiązać z „korzyścią” dla oby stron. Zawsze jedna ucierpi. Zostawiam was z przemyśleniami kochani,szczęśliwego roku życzę =^.^=

20150428-072227.jpg 20150425-130608.jpg

20150425-130331.jpg  20150425-130356.jpg

20150117-233613.jpg 20150117-233517.jpg