A więc witam was ponownie. Co tam, jak tam mijają wam te ostatnie dni grudnia? Mam nadzieję, że dobrze. Powiem wam,że ciekawe jest to ,iż przeważnie nowy rok zaczynamy z zupełnie innymi osobami niż go kończymy. Ktoś przychodzi, a ktoś odchodzi. Przez całe życie przeplata się wokół nas mnóstwo ludzi. Każdy człowiek tak samo jak każda sytuacja z nim związana to nowe doświadczenie ,które ponosi ze sobą konsekwencje jak i naukę. Był kiedyś taki cytat ” życie to dobry nauczyciel, tylko trochę dużo bierze za lekcje”. Cóż coś w tym jest. Owe doświadczenia potrafią być dołujące jak i pouczające. Niektóre są dla nas fajne i miłe inne przerażające oraz smutne. Cóż coraz częściej doświadczam takiego stanu, czy jakby to nazwać, uczucia ,iż koniec jest blisko. Jest blisko, nadchodzi, nie tyle co z każdym dniem ,ale z każdymi wydarzeniami tymi smutniejszymi itp czuje ,że mój koniec jest już bliżej niż kiedykolwiek był. Jest to dość przerażająca perspektywa. Leżąc przy rytmach muzyki „myśli maja nieprzyjemny zwyczaj zrywania się ze smyczy”. Lubia one atakować człowieka gdy jest on bezbronny, bezsilny i kompletnie podatny na ich wpływ. Jak ma on sobie poradzić z przeszywającymi, nieznośnymi myślami , które potrafią być naprawdę nieprzyjemne? Cóż nie ma za dużo „wyjść”. Zwija się on wtedy w kłębek i stara się z całych sił odepchnąć je od siebie ,lecz niestety owe myśli są bardzo uparte. Dopiero po jakimś czasie odpływają po to by następnym razem uderzyć ze zdwojoną siłą, a nikt nie zna niestety dokładnego terminu ,w którym one znów „uderzą”. Jest to naprawdę nieprzyjemne. Co parę dni czy tygodni doświadczam totalnego apogeum tego wszystkiego. Nie ma co wtedy zrobić po prostu najbezpieczniej jest to przeczekać .lecz w sumie boje się ,że pewnego razu te owe myśli uderzą z taką siłą ,iż nie będzie czego już po mnie zbierać, rozpadnę się na miliony kawałeczków. I co będzie dalej? Prawdopodobnie koniec. Ciężko to sobie wyobrazić bodajże. Nikomu nie życzę owych sytuacji. Już kompletnie się rozpadam, prawie nic ze mnie nie zostało. W sumie mam straszną ochotę powiadomić o moim stanie najbliższych choć w sumie powinni się sami w tym zorientować. Zauważyłam ,że ten rok bardzo mnie zmienił. Bywam bardziej chamska i arogancka chwilami ale to tylko przykrywka, taka jakby „reakcja obronna”. Cóż pewnie troszkę śmiesznie to brzmi. Tak łatwo jest oszukiwać innych dzisiaj, natomiast trudniej o wiele mówić prawdę. Znalazłam kiedyś genialny cytat ,a mianowicie; ” możesz zranić mnie prawdą, ale nigdy nie pocieszaj kłamstwem”. Niektórzy woleliby słyszeć przez całe życie kłamstwa, ja natomiast wole prawdę, nawet najgorszą ale prawdę. Zwykle tak jest ,iż nie bywa ona przyjemna ale cóż. Myślę ,że to tyle na dzisiaj kochani, trzymajcie się =^.^=

20140701-225509.jpg   20140701-225412.jpg

20140409-153430.jpg  20140224-110947.jpg