Jestem zalalamana, tak cholernie załamana i bezsilna,a zarazem zła, po pierwsze wczoraj wieczorem mój przyjaciel popełnił samobójstwo, czemu pytam sie do cholery dobrzy ludzie odchodzą w najmniej odpowiednim momencie, chociaz teraz przynajmniej nie bedzie sie męczył z rakiem, choć bardzo, potwornie mi go brakuje,… Dzisiaj cały dzień prawie z nikim nie gadałam, niektóre osoby pytały czy cos sie stało, a gdy odpowiadałam nie to albo odchodziły albo mówiły:” kłamiesz, przecież widzę ,że cierpisz, widać to w twoich oczach”… Jestem cholernie załamana, zdołowana, zdenerwowana od kilku dni i nie umiem z tym nic zrobic, do tej pory jakos sobie radziłam ,ale z każdym dniem jest coraz gorzej, potrzebuje pomocy i sama to wiem, ale jak ja otrzymuje to udaje ze wszystko jest w porządku, nie wiem czemu tak robię, mysle czasem ,że nie zasługuje na to życie, po co ja wogóle żyje? nie wiem, ale może to niedługo zmienię, gdy mój stan emocjonalny sie nie zmieni to bedzie bardzo, bardzo złe, najchętniej to bym całe dnie przesiadywała w pokoju i nigdzie nie wychodziła i z nikim sie nie kontaktowała, choć jak dzisiaj pogadałam ze swoim starym przyjacielem, na którym przeważnie mogę polegać, to wszystko to co we mnie sie tłoczyło nagle wyleciało, a ja nie byłam w stanie nic z tym zrobic, i trochę mi głupio, choć wszyscy mówią ze trzeba sie czasem komuś wygadać, trzymajcie kciuki bym przeżyła ten monotonny, cholerny tydzień, a co tam u was aniołki? :c

20150504-193806.jpg

20150504-193831.jpg

20150504-193850.jpg

20150504-193910.jpg