i znów to samo, znów zmagam się z rozpaczą, która chce wybuchać i odziwo znowu jej się to udaje.. Jestem w dolinie łez… a potoku nie można zatrzymać.. i tak czekam, aż będzie ich tyle, że będą w stanie mnie pottopić… juz się topię… tchu złapać nie mogę… nikt mnie nie wyciągnie.. utopię się z łatwością… bo czemu ktoś miałby się po mnie rzucać w niebiespiecznie wody..? za mną, za taką zwykłą szarą osobą… To bezsensu…. Coraz częściej miewam sny o wodzie: ocean, jezioro, morze… wszystkie kończą się tak samo… topię się.. umieram… raz to rekin mnie rozszarpuje, raz wielka fala przykrywa, a za innym razem coś mnie ciągnie na dno tak jakbym miała u nogi cegły… coś czuję, że moje urodziny wcale nie będą dobre… ten dzień się zbliża a ja nie mam najmniejszej ochoty go świętować… jakoś częściej już zaczynam nie lubić, a czasem nie nawiszić wręcz urodzin… Pewnie je tez przepłaczę jak tobie to teraz… super urodziny… Happy Birthday.. rather not happy… pzez całe wakacje pocielam się może z pięć czy sześć razy… a ostrze wręcz wzywa mnie, krzyczy :” weź mnie, weź mnie, wiemy ,że tego chcesz”… i raczej wygrały… dziś znów poniosłam klęskę w tej bitwie.. zresztą jak zawsze…tęsknię za dawnymi czasami wtedy wszystko było dobrze… a teraz..? to paranoja…

20140716-202122.jpg

20140716-202131.jpg

20140716-202137.jpg

20140716-202154.jpg