Archiwum dla Kwiecień, 2014

20140423-213603.jpg

24# Stephen King …

Dziś „opisze bądź opowiem itp.” o słynnym amerykańskim pisarzu okrzykniętym „Królem Horrorów”….. Stephen King…. Osobiście ubustwiam jego książki (sama pisze o podobnej tematyce historie ( jesli kiedyś będziecie chciało moge pare dodać na tego bloga ;3)) … Mimo, iż posiadam zaledwie 4 książki jego autorstwa ( „Chudszy”, „Podpalaczka „, „Doktor Sen”, ” Joyland”) i obejrzałam jeden film ( ” Zielona Mila” bardzo mi się spodobał jak i wzruszył) to mogę otwarcie powiedzieć, że na literaturę Stephena Kinga znalazło się miejsce w „moim sercu” i na długo tam pozostanie… Powiedziałam sobie (mozna powiedziec ,że tak jakby obiecałam) ,że uzbieram i przeczytam jego wszystkie książki… Aktualnie staram się „upolować” jego słynne dzieło „Lśnienie” oraz ewentualnie „Carrie”… to tyle na dzisiaj…. Dobranoc ;3 ( Sorki za słabej jakości zdjęcia :/)20140423-213642.jpg20140423-213648.jpg20140423-213654.jpg

20140423-213719.jpg

20140423-213725.jpg

20140423-213731.jpg

20140423-213737.jpg

20140422-225241.jpg

23# Golden Gate Bridge

Golden Gate Bridge potocznie nazywany jest Suicide Bridge (mostem samobójców )… skoczyło z niego już ponad 2000 osób z czego 1500. zmarło… liczba samobujstw w tym kraju jak i na tym moście ustanowiła nowy niechlubny rekord….Jest on długi na 2737,4 m i zawieszony 75,4 metry nad poziomem morza… prądy pomiędzy Zatoką San Francisco ,a Oceanem Spokojnym są takie ,że jak ktoś zdecyduje sie skoczyć to ma gwarantowaną śmierć( prądy błyskawicznie wciągną go pod wodę i na samo dno..) Na YouTube możemy ujrzeć film ,na którym udało się ludziom uwiecznić samobójstwo starszego mężczyzny , w późniejszych momentach filmu wypowiadają się na temat tego co się stało, co widzieli oraz co przezyli… Przy budowie tego wspaniałego ,a zarazem niebiespiecznie tajemniczego mostu zmarło wiele ludzi… ………..Narazie mam pustkę w głowie i niezabardzo wiem o czym miałbybyć następny post i wogóle o czym pisać, ale jednocześnie ogłaszamy ,że znów powolutku zaczynam aktywować swój blog… pozdrawiam i miłej nocy :3 ;)

20140422-225049.jpg

20140422-225102.jpg

20140422-225040.jpg

20140422-225203.jpg

20140422-225229.jpg

20140422-225259.jpg

20140416-072601.jpg

22# End…

Niestety musze zakończyć tego bloga gdyż wynikły pewne …. ehm, komplikacje… moze kiedyś reaktywuje bloga ale nie mam pewności…. jesli będziecie cos chcieli sie zapytać itp. to piszcie na : brosedie@wp.pl …. trzymajcie sie i papa ;3

20140416-072613.jpg

20140416-072623.jpg

20140414-163441.jpg

21# Dreams at night…..

Jak sam tytuł posta „mówi” mowa tu bedzie o snach… Ostatnio miewam sny różnej treści lecz kończą się one tak samo… a mianowicie moim śmiercią…. Raz ktoś mnie uśmierca , a innym razem popełniam samobójstwo…śniło mi się, że „byłam na przesłuchaniu, gdy policjanci się odwrócili ,ja uciekłam do lasu, który był tuż przy komendzie.. zatrzymałam się koło drzewa i obróciłam się by sprawdzić czy nikt za mną nie biegnie…. nikogo nie było… odetchnęłam z ulgą i oparłam się o drzewo.. gdy otworzyłem oczy zobaczyłam przed sobą policjanta z wyszczerzonymi w szyderczy uśmiech zębami … chciałam zacząć wrzeszczeć lecz on był szybszy i zaczął dociskać swoje masywne ręce do mojej krtani… pare minut później byłam martwa …” .. innym razem śniło mi się, że „zamknęli mnie w szpitalu psychiatrycznym, uciekłam…. jacyś panowie w białych fartuchach wraz z policją zaczęli mnie gonić… uciekałam przez całe miasto… oni byli tuż za mną…. wbiegłam do sklepu i zaczęłam coś oglądać bez większego sensu, nagle „oni ” wpadli i znow zaczęłam uciekać wybiegłam ze sklepu wprost do lasu, weszłam na drzewo… „oni” dobiegli i spokojnym głosem namawiali mnie bym z nimi wróciła… ale ja nie chciałam… zawiązałam sobie sznur wokół szyi ,a drugi koniec wokół gałęzi… i… skoczylam…”…. to były w skrócie takie najbardziej „drastyczne „sny , ktore pozostały mi w pamięci… to tule… do zobaczenia ;)…. PS: wolicie długie wpisy rzadko czy krótkie często..? ;)

20140414-122405.jpg

20140414-122418.jpg

20140414-122425.jpg

20140414-122447.jpg

20# Sometimes is good and sometimes not…

Niby dzień zapowiadał sie dobrze, oprócz ponurej pogody… ale nigdy nie może być do końca dobrze…. jak zwykle coś sie zepsuło…. kolejny dowód na to, że większość mej klasy mnie nie akceptuje… śmiali się ze mnie, wyzywali… i znów miałam tą przeszywająca, dławiącą ochotę samookaleczenia się…. i znów wygrała… nie jestem. z tego dumna…. dziś zostałam skrzywdzona i sama skrzywdziłam…. mam tak,że jak ktoś mnie mocno zrani np tak jak one, to ja reaguje złością, nienawiścią , lecz po krótkim czasie to odchodzi zostawiając mnie „osłabioną” i nadchodzi żal wraz z płaczem i „potworek mówiący ” „zasłużyłaś sobie na to…” …. to tyle o tym… zauważyłam rownież ,że pewne osoby, które miałam za bliskie bardzo sie zmieniły.. (moze to przez otoczenie, a moze przez to ,że chciały być „popularne ” itp..) mozna powiedziec ,że się mną bawili ,aż w końcu się im to znudziło i rzucili mnie w kąt jak zepsutą zabawkę (którą prawdopodobnie jestem)… to tyle na dziś… miłego (jesli moze byc) dnia :/

20140409-153413.jpg

20140409-153430.jpg

20140409-153454.jpg

20140409-153527.jpg

19# Something I discovered, others also…

Jak sam tytuł tego „postu” bądź „wpisu” (nazywajcie sobie jak chcecie) „mówi”, że ja coś odkryłam i ktoś inny też coś odkrył… Hm, to zacznijmy od „kogoś”, a mianowicie chodzi o temat narkotyków… Nie można powiedzieć, że mnie przyłapano tylko ktoś mnie wydał. Na początku było ciężko , ale nic u mnie nie znaleźli . Teraz wszystko zaczyna wychodzić na prostą. Lecz muszę nadal być ostrożna… to tyle na ten temat bo nie widze potrzeby by sie dalej rozpisywać…. powróćmy do tego, że „coś odkryłam” , a mianowicie od paru dni zaczęłam zauważać ,że poprzez sposób mówienia, gestykulacji, miny, czasami błądzenie oczu potrafie „odczytać” bądź wychwycić jak dana osoba ,z którą rozmawiam sie czuje… Chwilami całkiem przydatny (nie zabardzo wiem jak to nazwać…) „zmysł”… hm… to tyle na dzisiejszy dzień…. dobranoc wszystkim.. ;3

20140408-195453.jpg

20140408-195526.jpg

20140408-195538.jpg

20140408-195552.jpg

20140408-195559.jpg

18# It’s almost the end…

Czasami zastanawiam się czemu ludzie mnie ignorują , nie gadają ze mną lub udają ,że nie istnieje…? to boli… ostatnio miałam sprzeczkę z P… To było coś potwornego… wyzywałyśmy się, okłamała mnie i bardzo mnie zawiodła… straciłam do niej zaufanie… czuję ,że zbliżam się do krawędzi mego życia… coraz częściej mam ochotę się ciąć… i jeszcze doszły narkotyki…B mnie wciągnęła w to a argumentem na moje pytanie „czemu mi to dałaś” odpowiedziała jedynie ” bo nie chciałam być w tym sama”… kokaina ma to do siebie ,że łatwo ją przedawkować…może mi się uda… szczerze to trochę polubiłam ją brać gdyż powoduje ona szczęście lecz wiem ,ze to niebezpieczne… musze być coraz bardziej ostrożna … wychowawczyni zaczyna” węszyć” po tym jak B wpadła… Na razie jestem jeszcze w ukryciu ale jak długo tak będzie… Ile B wytrzyma i kiedy w końcu mnie wyda, a może wogule mnie nie wyda… cała klasa już wie ,że B ćpa…Parę osób wie też o mnie… Na razie ja pozostaje w cieniu… I nie zamierzam z niego wychodzić… Czemu tak łatwo spadam na dno i nie mogę wstać na nogi… ‚przyjaciele” odeszli, są jakby za mgłą… już ich nie ma tak blisko jak byli zaledwie parę miesięcy temu…Większość osób, które mnie znają mówią ,że wyjdę z tego i, że szczęście jeszcze nadejdzie.. ale jak długo można czekać?…i ile warte są słowa wypowiedziane przez ludzi którzy zdają się być po „drugiej stronie bardzo odległego mostu”…? Jeszcze parę osób pyta się mnie ” co tam”… odpowiadam ,że „nic” choć mam ochotę się wygadać i powiedzieć o wszystkim co czuje ale nie umiem, nie umiem bądź nie mogę bo zbyt mnie to boli i gubię się już w tym komu mogę ufać, a komu nie…zostałam sama… kolejny raz… :’( :-(

20140401-224759.jpg

20140401-224810.jpg

20140401-224822.jpg

20140401-224833.jpg

17# Something from the last few days…

Niektórzy uważają samookaleczanie się za żart bądź powód do dumy, zaszczytu i przechwalania się. Gdy to zrobią to od razu chcą to wszystkim pokazać, Stereotypy na temat cięcia się powstają przez takich ludzi… Robią to na pokaz. Nie rozumiem ich. Czuję do nich ( zresztą jak i do wszystkich ) odrazę i nienawiść. Niedawno odkryłam, że coraz częściej wybucham agresją bez powodu. Zauważyłąm również ,że zazdroszczę ludziom tego, ze im się układa i tego, że są szczęśliwi… Kiedyś myślałam, że nie zasługuje na szczęście, ze będę skazana na potępienie do końca mego marnego i żałosnego życie. Od tego roku ogarnia mnie zazdrość żrąca, przeszywająca, paląca zazdrość. Teraz uważam, że jeśli ludzie nie pozwolili mi być kiedyś szczęśliwą, to oni też nie mają do tego prawa, czuję ,ze kryje się we mnie mały demon, który czasem mną zawłada i robi różne złe rzeczy (np. rani bliskich itp.) To „on” powoduje zazdrość i agresje. Czuję ,że już nie mam na kim polegać. „Przyjaciele” z każdym dniem oddalają się ode mnie .Jednak nikomu nie można ufać. Ludzie są fałszywi. Szantażuje ich by dali mi coś co pomoże mi zniknąć z tego świata( a oni mi to dają). Czuję, że niedługo mnie tu nie będzie…mam plan… nawet dwa… na razie ich nie zdradzę… może później .. zobaczymy jak to będzie… dobranoc ;(

20140401-224655.jpg

20140401-224712.jpg

20140401-224722.jpg

20140401-224732.jpg