20150318-205406.jpg

68#Addictions…

Witam was aniołki, co tam u was słychać? A więc nie przedłużając, jak już z samego tytułu możecie się domyślić ,że w tym poście głównym tematem będą uzależnienia. Zacznijmy od tego  czym mogą być dla nas owe uzależnienia? Może to być trening, muzyka, narkotyki, papierosy, alkohol i wszystko inne. Tak ostatnio przez minione wydarzenia oddałam się refleksjom i naszła mnie chęć na wpisa o takiej tematyce. Cóż bardzo ciekawe jest to ,iż każde uzależnienia jak pewnie wiemy wszyscy zaczyna się w psychice. Nasz mózg, umysł jest bardzo ciekawy w budowie jak i w funkcjonowaniu. Co najciekawsze ,korzystamy tylko z jego 10% lub troszkę więcej. Pomyślmy co by było gdybyśmy używali 100%. Ale dobra nie o tym dzisiaj. A więc tak na przykładzie narkotyków czy tez alkoholu( alkohol jest w tym przypadku bardzo podobny tyle ,że jedynie nas ogłupia i tak jakby wycisza wewnętrznie). Cóż narkotyki sprawiają ,ze człowiek o niczym się nie martwi, świat staje się falisty, przejrzysty, wyraźniejszy, wszystko jest takie zabawne i spokojne. Tak jakby ktoś osiągnął stan nirvany. Wiem ,że to nie jest to samo ale podobne. Osobiście uwielbiam ten stan. Najgorsze jest to ,że niestety używki niszczą nam nasz cenny mózg. Ale w sumie co jest lepsze: wyniszczanie się powoli, czy szybka śmierć (która i tak spotyka każdego)? A więc cóż podsumowując nieważne co robimy i tak to wszystko sprowadza nas do jednej rzeczy, a mianowicie (wszystkie drogi prowadzą do ) śmierci. Miłego wieczoru =^.^=

„Rodzimy się ,by żyć. Żyjemy ,by umierać.”

 

IMG_3337.JPG   20141019-224042.jpg

20140613-152044.jpg   20140507-222706.jpg

67#Suicide attempt…

A więc cóż ten post może być dość drastyczny. Jednak jeszcze trochę tu popisze. Cóż troszkę dzisiaj napisze o tym co było, co się działo parę dni temu. Jakby tu zacząć… Można powiedzieć, że miałam taka swoja, kolejną w sumie suicide attempt. Człowiek przez całe życie się waha. Wybory, decyzje itp. Zawsze jest w nas niepewność, która zostaje do samego końca. Tak samo jest też w tych sprawach dotyczących samobójstw. Ci ludzie do ostatniej chwili się wahają, a jak już zrobią to co maja zrobić: skoczyć z wysokości, strzelić sobie w łeb, powiesić się , połknąć tabletki czy też przeciąć żyły:, odwrotu nie ma niestety. Zawsze też istnieje jakiś ‚cień” szansy ,że ktoś ich odratuje. Czasami niestety jest o wiele za późno. W sumie nie życzyłabym nawet najgorszemu wrogowi, by znalazł się w takiej sytuacji gdzie o jego życiu decydują dosłownie minuty. Gdy siedzi, w ręku trzyma jakieś ostrze lub cokolwiek innego, i zastanawia się. Cholerne myśli atakują go i nie dają za wygraną. Gdy się zdecyduje i zrobi to pierwszą szramę dość głęboką, gdy zrobi o jeden krok więcej to wie ,że nie ma już odwrotu. Jeśli się coś zaczyna to trzeba to skończyć. Cóż w moim przypadku było podobnie ale jak już pewnie się domyśliliście często lubię pisać przykłady i je opisywać jakby to był ktoś inny ,a w większości przypadków tak naprawdę opisuje samą siebie. Cóż nie życzyłabym nikomu by ujrzał minę swojej matki, bądź ojca lub kogokolwiek ,gdy człowiek stoi nad zlewem ,a wszystko wokół pokrywa krew. Wtedy „obserwator” podbiega z przerażeniem w oczach. Nie ,nie ,nie przerażenie to nie dobre słowo, bo to co kryje się w ich oczach, w ich całej minie to coś więcej niż przerażenie. Nie ma słów by to opisać. W pierwszej chwili ten ktoś wrzeszczy i wyzywa od wariatów tego człowieka. Po tym jak jakoś uda mu się zatamować potok krwi i ogarnąć wszystko wokół, a człowieka targającego się na własne życie przestają targać emocje, wstrząsy i ogólny rozłam emocjonalny, następuje cisza. Owa cisza potrafi czasami być nie do zniesienia. Później zaczynają się pytania, pytania, pytania… Najgorszy jest stan, który przychodzi po tym wszystkim. taka pustka, emocjonalne wyprucie, a zarazem głęboki, niewyobrażalny smutek i ciemność. Wszechogarniająca ciemność. Umysł to najgorsza rzecz, broń, która dąży do naszej własnej zagłady. Owy stan może trwać dni bądź tygodnie. Aktualnie ten stan mnie ogarnął. Potrafię przespać całe dnie po to ,by w nocy się uaktywniać. Odkąd pamiętam uwielbiałam noce ,a z dniami? Cóż z dniami bywało różnie. W sumie takich ludzi można porównać niestety do zombie. Póki się nie ogarnę i nie powiem sobie ,że idę do świata więc trzeba jakoś wyglądać ,założyć maskę i udawać szczęśliwą, to ze mną jest totalna masakra. Żyje w swoim „świecie”, w umyśle, który powoli mnie wyniszcza. Po tym co się stało ciężko mi się z niego wyrwać. Pochłania mnie całą i nie pozwala wracać do rzeczywistości. Cóż to by było na tyle na dzisiaj. Trzymajcie się kochani =^.^=

„Nie rób z siebie wariatki, wystarczy już ,że ten świat jest zwariowany”

 

20150702-220631.jpg  20150425-130608.jpg

 

20150425-130356.jpg 20150117-233849.jpg

20150109-195639.jpg

66# Is it the last time..?

Witajcie kochani,  być może jest to już mój ostatni wpis. Dziękuję ,ze było was tylu. Chciałam dzisiaj serdecznie wam podziękować ,że byliście. Wiecie czasami człowiekowi wystarczy chwila. Chwila ,w której nic innego dookoła go się nie liczy. Jest tylko on i to co się dzieje w danej chwili. Te chwile potrafią być magiczne, cudowne ale także okropne i prowadzące do nieuchronnej śmierci.  Cóż zdradzę też wam taki dość niefajny sekret ,a mianowicie to ,że jeśli z człowiekiem dzieje się coś niedobrego i na jakiś czas go to opuszcza, to nie dajmy się temu zwieść. Czasami ten czas jest jedynym jaki mu pozostał, bo po tym czasie to co w nim tkwiło może uderzyć z ogromna siłą w niespodziewanym momencie. Czasami jednak człowiek z tym wygrywa w pierwszej fazie ,że tak to ujmę. Cóż pierwsza fazę zniosłam ale żadna ze stron nie odniosła zwycięstwa teraz jednak wiem, że to było tylko takie złudzenie, bo tak naprawdę to ona, depresja, wygrała. Udowadniała mi to ostatnio coraz częściej. Próbowałam ją zagłuszyć na różne sposoby, różnymi używkami i to działało… działało ale przez chwile. To tak jakby po tym wszystkim ona cały czas rosła w siłę. Jest to dość przerażające. „Niektórzy rodzą się w złym miejscu i w złym czasie”. A więc kochani co by tu dużo pisać, może uda mi sie jeszcze kiedyś tu napisać, jak „wygram”.

” Za szybcy, by żyć ,za młodzi ,by umierać.”

 

20150217-163057.jpg   20150117-233452.jpg

 

20141019-224818.jpg  20140903-155346.jpg

20140727-002935.jpg

20150702-220616.jpg

65#It’s almost the end…

A więc witam was wszystkich w nowym roku. Cóż dopiero się zaczął nowy rok a ja osobiście wolałabym ,by dobiegł już końca. Ostatnio zauważyłam ,iż wszystkie używki, uzależnienia, „stare nawyki i przyzwyczajenia” oraz wiele innych czynników nieuchronnie pokazują nam z każdym dniem bliżej śmierć, w sumie na własne życzenie. Dopóki nie znajdziemy się w sytuacji o półkroku za daleko za „bezpieczną granicą” nic nam nie grozi. Lecz gdy już postawimy nasze śródstopie na owej „lini” to oczy wypełnia nam strach. To nie jest zwykły strach. Ma on ogromną moc, niedoopisania. Trzeba go doświadczyć, czy też przeżyć by zrozumieć o czym aktualnie mówię. A więc wystarczy tylko przestąpić za daleko by przekonać się ,że tak naprawdę istnieje bardzo niewielka granica między życiem, a śmiercią. W sumie sama się o tym przekonałam, a z każdym takim „doświadczeniem” byłam coraz bliżej tego co kryje się za owym strachem. Aktualnie dosyć bardzo niedawno owy strach mnie nawiedził. Był paraliżujący. Ale cóż człowiek może w takich chwilach zrobić? Raczej zupełnie nic. Czymże jest bowiem człowiek w obliczu swoich „lęków”? Jedynie małym pionkiem, który prawie nic nie znaczy. Człowiek tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego ,że tak łatwo może skończyć się jego beztroskie i czasem bezproblemowe życie. Normalna rzeczą raczej nie jest uwielbienie do samo-destrukcji. Czy taki człowiek zasługuje na cokolwiek, na miłość, na szczęście czy cokolwiek innego? To pytanie jest bardzo nurtujące. Jeśli człowiek uwielbia sam siebie wyniszczać to raczej nie powinien mieć nikogo wkoło siebie gdyż mógłby ich tym niezmiernie zranić nieświadomie oczywiście. Ale czymże by było zostawienie takiego człowieka na pastwę jego samemu? Dla niego byłoby to wymarzone lecz jak czuli by się inni ,którzy by mu pozwalali się staczać? Raczej niezbyt dobrze. Właśnie tu pojawia się dylemat i komplikacja sytuacji. Obie strony niedokońca rozumieją „potrzeby” drugiej. Owe sytuacje są dość jakby to nazwać „dziwne” i nigdy bodajże nie da się ich rozwiązać z „korzyścią” dla oby stron. Zawsze jedna ucierpi. Zostawiam was z przemyśleniami kochani,szczęśliwego roku życzę =^.^=

20150428-072227.jpg 20150425-130608.jpg

20150425-130331.jpg  20150425-130356.jpg

20150117-233613.jpg 20150117-233517.jpg

20150702-220549.jpg

64#New Year and what’s coming next…

Witajcie kochani, co tam u was słychać? Nowy rok, nowe szanse, nowe marzenia, nowi odmienieni my sami. Cóż co prawda nowy rok niesie za sobą też kolejne tzw. ” nasze wiosny”, dodaje nam lat. Niektórych to cieszy innych niezbyt, niestety czasu nie możemy zatrzymać. Niektórzy oddali by wszystko by cofnąć czas lub chociażby go zatrzymać czy przewinąć. Zatrzymać dobre chwile, przewinąć złe i nieciekawe momenty. Zapewne każdy wie o czym mówię. Cóż nowy rok to także moment do przemyśleń nad tym co było, co mogło być inaczej i to z czego się cieszyliśmy. Warto pamiętać by wspominać najbardziej te dobre chwile. W sumie wszystko przemija ale stare nawyki zostają ,te najgorsze również. Dobra to teraz zejdźmy na inny temat, może przyjaciół. Już kiedyś poruszałam ten wątek ale cały czas dowiaduje się coraz więcej na ten temat niestety w sposób dość emocjonalnie wyczerpujący. Znając kogoś od małego, załóżmy ,iż ta znajomość trwa już ponad 10 lat nie spodziewamy się ,że pewnego dnia po prostu urwie z nami kontakt. Żadnych wyjaśnień, żadnych rozmów po prostu tak z dnia na dzień coś się dzieje jakaś kłótnia ,w której wypomina ci błędy i przekreśla z miejsca długoletnią znajomość. To przychodzi niespodziewanie i nie można się na to przygotować. Można pisać i dzwonić oraz robić o wiele więcej ale ta osoba i tak nie reaguje na to, nie odpisuje ani nic. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mamy pojęcia czemu tak się stało. Ta niewiedza jest naprawdę dołująca, lepiej o wiele byłoby znać powód takiego zachowania. Przeważnie jest tak ,że milczenie lub obojętność ranią najbardziej. Cóż to tak jakby ktoś przez całe to życie, przez cała tą znajomość wbijał ci powoli sztylecik by już będąc przy samym jego końcu, wbić go do końca i uciec niepostrzeżenie. Nie jest to fajne. Już lepiej jest wiedzieć nawet jeśli ta wiedza będzie boleć. Niewiedza jest najgorsza. „Prawda boli ale przynajmniej wiesz na czym stoisz „. I tym akcentem zakończę ten wpis. Trzymajcie się mordeczki =^.^=

20150702-220631.jpg 20150425-130521.jpg

20150217-163024.jpg 20150116-220331.jpg

20150425-130307.jpg

63#Badly? It’s getting only worse…

A więc witam was ponownie. Co tam, jak tam mijają wam te ostatnie dni grudnia? Mam nadzieję, że dobrze. Powiem wam,że ciekawe jest to ,iż przeważnie nowy rok zaczynamy z zupełnie innymi osobami niż go kończymy. Ktoś przychodzi, a ktoś odchodzi. Przez całe życie przeplata się wokół nas mnóstwo ludzi. Każdy człowiek tak samo jak każda sytuacja z nim związana to nowe doświadczenie ,które ponosi ze sobą konsekwencje jak i naukę. Był kiedyś taki cytat ” życie to dobry nauczyciel, tylko trochę dużo bierze za lekcje”. Cóż coś w tym jest. Owe doświadczenia potrafią być dołujące jak i pouczające. Niektóre są dla nas fajne i miłe inne przerażające oraz smutne. Cóż coraz częściej doświadczam takiego stanu, czy jakby to nazwać, uczucia ,iż koniec jest blisko. Jest blisko, nadchodzi, nie tyle co z każdym dniem ,ale z każdymi wydarzeniami tymi smutniejszymi itp czuje ,że mój koniec jest już bliżej niż kiedykolwiek był. Jest to dość przerażająca perspektywa. Leżąc przy rytmach muzyki „myśli maja nieprzyjemny zwyczaj zrywania się ze smyczy”. Lubia one atakować człowieka gdy jest on bezbronny, bezsilny i kompletnie podatny na ich wpływ. Jak ma on sobie poradzić z przeszywającymi, nieznośnymi myślami , które potrafią być naprawdę nieprzyjemne? Cóż nie ma za dużo „wyjść”. Zwija się on wtedy w kłębek i stara się z całych sił odepchnąć je od siebie ,lecz niestety owe myśli są bardzo uparte. Dopiero po jakimś czasie odpływają po to by następnym razem uderzyć ze zdwojoną siłą, a nikt nie zna niestety dokładnego terminu ,w którym one znów „uderzą”. Jest to naprawdę nieprzyjemne. Co parę dni czy tygodni doświadczam totalnego apogeum tego wszystkiego. Nie ma co wtedy zrobić po prostu najbezpieczniej jest to przeczekać .lecz w sumie boje się ,że pewnego razu te owe myśli uderzą z taką siłą ,iż nie będzie czego już po mnie zbierać, rozpadnę się na miliony kawałeczków. I co będzie dalej? Prawdopodobnie koniec. Ciężko to sobie wyobrazić bodajże. Nikomu nie życzę owych sytuacji. Już kompletnie się rozpadam, prawie nic ze mnie nie zostało. W sumie mam straszną ochotę powiadomić o moim stanie najbliższych choć w sumie powinni się sami w tym zorientować. Zauważyłam ,że ten rok bardzo mnie zmienił. Bywam bardziej chamska i arogancka chwilami ale to tylko przykrywka, taka jakby „reakcja obronna”. Cóż pewnie troszkę śmiesznie to brzmi. Tak łatwo jest oszukiwać innych dzisiaj, natomiast trudniej o wiele mówić prawdę. Znalazłam kiedyś genialny cytat ,a mianowicie; ” możesz zranić mnie prawdą, ale nigdy nie pocieszaj kłamstwem”. Niektórzy woleliby słyszeć przez całe życie kłamstwa, ja natomiast wole prawdę, nawet najgorszą ale prawdę. Zwykle tak jest ,iż nie bywa ona przyjemna ale cóż. Myślę ,że to tyle na dzisiaj kochani, trzymajcie się =^.^=

20140701-225509.jpg   20140701-225412.jpg

20140409-153430.jpg  20140224-110947.jpg

20150428-072117.jpg

62#Be quiet, don’t say anything…

Witajcie moje kochane duszyczki, jak tam wam czas mija? Mam nadzieje ,że dobrze. Cóż mija prawie kolejny rok, za chwilkę wybije 2017. Powiem wam ,że myślałam ,iż nie dożyje do tego czasu, a tu taka „niespodzianka”. Jeśli to czytacie to jestem z was dumna bo dożyliście kolejnego roku i jakoś nadal się trzymacie. Wierze, że będzie wam się wiodło już tylko lepiej. Pamiętajcie o tym by się nigdy nie poddawać, jeśli coś się dzieje zawsze możecie do mnie napisać aniołki. Dobrze od czego by tu zacząć. Wiecie jakie to uczucie powiedzieć w oczy najbliższym wam ludziom/osobom ,że nie macie już siły żyć i chcecie umrzeć? Jeśli nie wiecie to bardzo dobrze i niech tak zostanie. To owe uczucie jest okropne i przeszywa człowieka dogłębnie. Sięga do jego korzeni i pulsuje w nim, rozchodzi się po całym ciele i nie da sie go zatrzymać. W sumie czasami człowiek nawet mówiąc ” Nie chce mi się już żyć, nie mam już sił” zdaje mu się ,że wychodzi ze swojego ciała i coś go paraliżuje, przechodzą go dreszcze. To uczucie jest naprawdę okropne i nikomu tego nie życzę. Ja właśnie ostatnio miałam „przyjemność” (jeśli by to tak nazwać) wypowiedzenia podobnych słów bliskim osobom. Cóż nie było to zbyt przyjemne a wypłynęło to w sumie z „trwania chwili”. Była to owa chwila przepełniona emocjami i tak jakoś samo wypłynęło i ujrzało światło dnia. Jakimś cudem nie udało mi się tego powstrzymać. Wyobraźmy sobie tez reakcje tej drugiej osoby ,która to słyszy. Zwykle nikt nie podejrzewa ,że jego dziecko, przyjaciel bądź ktokolwiek jemu serca bliski chce sobie odebrać życie czy coś podobnego. Zapewne jest to dużym zaskoczeniem dla nich. Żyjemy w czasach naprawdę bardzo trudnych jeśli chodzi tu o kwestie emocjonalne. Wszyscy gonią ze pieniędzmi i karierą nie zważając ,a wręcz często zapominając o emocjach, lecz o emocjach tych właściwych, miłych i często sprawiających „problemy”( np. wrażliwość, empatia itp.) Najlepiej dzisiaj być aroganckim, chamskim oraz nie zważać na innych. Choć jest to podłe tylko w taki sposób można coś dzisiaj osiągnąć, bo jeśli będziemy mili i pomocni ktoś prędzej czy później to wykorzysta i to będzie bardzo bolesnym przeżyciem. W sumie to chyba tyle na dzisiaj. Myślę ,że niedługo znów się do was odezwę moi kochani, tymczasem trzymajcie się i nigdy się nie poddawajcie =^.^=

20150702-220631.jpg  20150425-130521.jpg20140903-155346.jpg20140401-224712.jpg

septemb

61# Say hello to cruel world…

Hej, hej, hej moje aniołki dawno mnie tu już nie było, a i wiele też się wydarzyło w moim życiu. Wiele refleksji mnie męczyło, mnóstwo nieciekawych spraw i wydarzeń. Cóż od czego by tu zacząć. Środowisko nie tyle co sam świat ,a właśnie to okropne środowisko w którym żyjemy potrafi ogromnie wpływać na to co robimy, jacy jesteśmy itp. To właśnie przez napływ mediów, podprogowe informacje i otaczających nas ludzi jesteśmy tacy jakimi czasami byśmy być nie chcieli. Na to niestety tylko niewielka część ma wpływ i potrafi być naprawdę sobą w dzisiejszych czasach, a powiedzmy sobie szczerze ,iż nie są one najcudowniejszymi i najprostszymi. Bardzo często też ludzie potrafią błędnie spostrzegać bycie samotnym. Otóż drodzy moi nie zawsze jest się samotnym gdy nie ma się nikogo wokół itp. Samotność pod najgorsza postacią jest taka gdy człowieka otacza masa znajomych. Samotność ta jest tak niezrozumiała i okrutna ,że nie da się jej dokładniej opisać. Tylko ci którzy ją kiedykolwiek poczuli wiedzą z czym ona się wiąże. Samotność ta potrafi nawiedzić człowieka w nocy, po południu, czy chociażby nad ranem. Człowiek ten pojmuje wtedy ,że pomimo otaczających go ludzi jest zupełnie sam. Włączając komórkę i patrząc na listę kontaktów czy też znajomych na fb dostrzega ,że nie ma do kogo napisać gdy jest mu źle lub męczą go różnorodzaju refleksje czasem tez bywające natarczywymi i nieprzyjemnymi. Ta owa samotność jest prawdopodobnie najgorszą jej odmianą. Co ma wtedy zrobić taki człowiek? Gdzie się udać, do kogo zadzwonić ,z kim porozmawiać? Cóż …właśnie ostatnimi czasy doświadczyłam owej samotności co niestety nie było przyjemne. Snując się wieczorami po dosyć ponurych jesiennych ulicach człowieka raczej nie napawa to radością. Mówi się ,że jesień to pora ludzi samotnych i smutnych. W sumie coś w tym jest. Myślę ,że reaktywuje te wpisy i tego bloga .Moja dość długa nieobecność zostanie wam zrekompensowana. Trzymajcie się <3

Znalezione obrazy dla zapytania tumblr sad jesieńZnalezione obrazy dla zapytania tumblr sad jesień

60# New Year… Happy or not…

Witam was, dawno mnie tu nie było huh, troche sie pozmieniało, czasem na lepsze ,a czasem wręcz odwrotnie. Ostatnio zaczęłam sobie oglądać American Horror Story. Polecam ;). Mieliśmy nowy rok niedawno, jak tam wasze plany, postanowienia? Myślicie ,że w tym roku powiedzie wam sie lepiej? Jak to sie mowi ,kazdy nowy rok jest jak kazdy nowy rozdział ksiazki, nie trzeba czytać od nowa starej, ale też nie można przechodzić do następnego rozdziału nie skończywszy przedto poprzedniego. Ja osobiście mysle ,że ten rok będzie o wiele cięższy od poprzedniego. Niestety depression itp jest nawrotne i jesli juz „zaatakuje” człowieka to na pewno tak łatwo nie odpuści. Bedzie sie go trzymać i czasem słabnąć by pozwolić mu pomyśleć ,że jest z nim lepiej i to tylko po to by zaatakować ponownie i to ze zdwojoną siłą( regeneracja). Znowu mnie to wszystko nawiedza, najgorsze ,że znowu zaczynam tracić przyjaciół i boje sie ,że w pewnym momencie nie bede miała do kogo się odezwać. Możliwe ,że ten moment nadejdzie jeszcze szybciej niż sie tego spodziewam. A co do nowego roku to… Ehm zaczął sie wyjątkowo źle i mam nadzieje ,że taki nie zostanie.

Ale to już zleciało co nie? 60 wpis to coś, ciekawe czy dojdziemy do 100. Jak tam sie czujecie moje aniołki? I hope good so… Na tym chyba zakończę 

„Prawdziwi przyjaciele są zawsze obecni choć oddaleni” – Cyceron

„Szczęście to mocne słowo”- John Luter

 

  

  

  

  

  

 ”Everybody has a chapter they don’t read out loud” 

20150702-220549.jpg

59# Empty

Witam was, dawno juz tu nic nie pisałam. Nie miałam czasu, weny ani siły. Chyba nic takiego ważnego nie wydarzyło sie przez ten okres. Dobrze a wiec od czego by tu zaczac… Kolejny rok mija ,lata przybywają, szkoda ze nie da sie zatrzymać czasu. Przyznam to: boje sie, boje sie przyszłości, boje sie prawie wszystkiego, pomimo iż udaje mi sie udawać bardzo silną i wszyscy sie na to niestety nabierają to w środku jestem krucha jak lód, który juz sie pokruszył… Pomimo iż powinno byc lepiej to i tak mam taka pustkę w środku, nie umiem tego nazwać, napadają mnie takie dni w których chce mi sie ryczeć i bóg wie co jeszcze, dni w których mam dosc, dni słabości, jest ich coraz wiecej. Żałuje czasu straconego , żałuje tego ze źle go spędziłam w gronie okropnych osób nie dostrzegając ze wspaniałych miałam tuż na wyciagnięcie ręki, a teraz? Odeszli ,nie ma juz tych ludzi z którymi kiedys mogłam spędzać całe dnie, wlasnie hehe mogłam… Boli mnie to ,cholernie mocno. Ostatnio dowiedziałam sie co ludzie o mnie myślą, mianowicie (ogółem) jestem dziwnym, chorym, głupim, chamskim, kłamliwym, egoistycznym człowiekiem bez przyjaciół, fajnie nie. Ale co tam, niech sobie myślą co chcą wazne ze ja znam prawdę i nie jest nią napewno to co jest powyżej. Ostatnio tez cieżko mi sie sypia. Często tez mam dni w których zbyt duzo mowie pewnym osobom, musze sie nauczyć pohamowywac sama siebie bo moze sie to złe skończyć dla mnie. Dobra nie bede wam tu dłużej zanudzać, żegnam i miłej nocki życzę aniołki =^.^=

20150702-220616.jpg

20150702-220631.jpg

20150702-220652.jpg

20150702-220715.jpg